Kobieta ze skrzydlami aniola, siedzaca z laptopem

Misja i zaufanie w biznesie

utworzone przez | maj 4, 2026 | Świadome życie

Kiedy odeszłam z korporacji, nie miałam zielonego pojęcia, dokąd prowadzi mnie Bóg. Szczerze? Nawet nie byłam pewna, czy to naprawdę prowadzenie… czy tylko moje szalone wyobrażenie.
Pierwszy impuls i wielka cisza
Po euforii odwagi przyszedł pierwszy impuls – kurs numerologii. Pojechałam. Weszłam w to. Ale bez pewności, że to się uda. Bez pewności, że to w ogóle jest moje. A potem przyszła cisza… Niby działam. Niby coś robię. Ale czy w dobrym kierunku? Zero pewności. Zero tego „to jest TO”.

Kuszenie na 85 000 euro

I wtedy… zaczął dzwonić telefon. Oferty pracy. Jedna po drugiej. Chodziłam na rozmowy i prosiłam Boga: „pokaż mi”. A propozycje były konkretne: nawet 85 000 euro + samochód (8 lat temu). I wybrałam… nie wracać. Ale nie z miejsca pewności. Nie z uczucia „to ma sens”. Nie z potwierdzenia. Po prostu wybrałam.

Wstrzykiwanie zaufania ponad logiką

A potem… ponownie i ponownie wstrzykiwałam w siebie zaufanie. Ponad logiką. Ponad tym, co widziałam. Bałam się. Bardzo. Bo postawiłam wszystko na biznes, który jeszcze nie istniał. Na coś, czego nawet nie potrafiłam nazwać. Numerologia, którą studiowałam i kochałam – już wtedy czułam, że nie będzie moim finalnym narzędziem. A Kabała? Była czymś bardzo osobistym. Nigdy nie myślałam, że stanie się misją mojej duszy.

Szybka kasa czy wejście aż po nozdrza?

Dlatego kiedy dziś słyszę: „Nie mam jeszcze rezultatów… minęły 3 miesiące” albo „Za pół roku chcę skalować do pasywnego dochodu…” to wiem, że pytanie nie brzmi: jak szybko zarobić? Tylko: Czy wybierasz szybkie pieniądze… czy misję, której jeszcze nie rozumiesz? Czy wejdziesz do swojego Morza Czerwonego aż po nozdrza… czy wycofasz się przy pierwszym suchym miesiącu i powiesz „to nie działa”? Ja wybrałam coś nielogicznego. I stworzyłam 1,5 mln w rok przy 1500 obserwujących. A teraz idę po więcej. Nie dlatego, że miałam plan. Ale dlatego, że przez lata wybierałam misję ponad wygodę. Wizję ponad szybką kasę. I uczyłam się ufać… zanim pojawiły się dowody.

Budujesz misję czy zależność?

I dlatego właśnie, że wybierałam wtedy, gdy to nie miało sensu… gdy nie było rezultatów… gdy nie było żadnego potwierdzenia…Bóg wiedział, że może mi je dać. Bo wiedział, że nic się we mnie nie zmieni. Że nie zacznę ufać dopiero wtedy, gdy pojawią się wyniki. Że nie oprę swojej drogi na tym, co widać. Tylko że to, kim byłam przed rezultatami… pozostało we mnie również po ich otrzymaniu. A teraz spójrz na siebie… Czy Ty czekasz na rezultaty, żeby potwierdzić sobie, że to jest Twoja misja? Czy wybierasz dopiero wtedy, gdy coś zaczyna działać? Bo jeśli tak, to nie budujesz misji. Budujesz zależność.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.